wtorek, 9 kwietnia 2013

Prolog

   Życie Adrianne zmieniło się (a ma dopiero 17 lat)... Zwłaszcza zważając na to, że zaczyna robić rzeczy, w które sama nie wierzy i poznaje ludzi, których mimo że kochała to nie sądziła, że będzie dane jej ich poznać.
  ''Adrianne... Ale dlaczego akurat takie imię?'' Dziewczyna zastanawiała się czasami, a myślała po polsku, mimo że mieszka w Anglii i to w samym centrum Londynu... Trafiła tam przez chorą babcię... 
   Babcia była w połowie angielką i postanowiła, że właśnie w tym kraju będzie mieszkać. Może i lepiej, że nie wybrała Polski.. Ale wracając, gdy babcia zachorowała Ada - bo tak nazywana była w domu - przyjechała z rodzicami do tego że kraju.. Mamy rodzice umarli już jakiś czas temu, więc nic praktycznie nie trzymało ich w ojczyźnie.
   Niestety babcia też umarła... Ale zostawiła swojej ukochanej wnuczce wszystko co miała, a miała nie mało... Adrianne odziedziczyła apartament i biżuterię babci.. Właściwie to wszystko po niej odziedziczyła... 
   Właśnie we wcześniej wspomnianym apartamencie wszystko się zacznie... Wszystko to co zmieniło jej świat...


A oto prolog... Mam nadzieję, że to opowiadanie wam się spodoba... Pisze je z myślą o każdej Directionerce, ale również sama bardzo się wczuwam :).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz