Karolina to moja przyjaciółka, poznałam ją jak tylko tu przyjechałam, też pochodzi z Polski jak ja, z resztą właśnie w polskiej szkole się poznałyśmy. Mieszka ze mną, bo razem raźniej, a poza tym to był jeden z warunków rodziców, żebym mogła zamieszkać w tym mieszkaniu...
- Nudno… - Powiedziała przyjaciółka – idę kupić coś do jedzenia, ale chyba z powrotem zajdę do Joe - Joe był naszym przyjacielem, jeżeli chciałyśmy coś przed nim zataić po prostu mówiłyśmy po polsku, bo on nic wtedy nie rozumiał - więc prędko nie wrócę… Może pójdziesz ze mną?
-Nie… Miałam zamiar się dzisiaj ponudzić. Idź sama
-No jak chcesz, ale nutellą się nie podzielę…
-I tak byś się nie podzieliła…
-W sumie racja.. To pa!
-pa…
I zostałam sama… Siedziałam i sobie myślałaś jak to jest w tym życiu... Może jestem trochę w sobie zadufana, ale jestem dość ładna. Niebieskie oczy, blond, falowane włosy, zgrabna sylwetka. Tylko dlaczego nigdy nie miałam chłopaka skoro jestem taka ''śliczna''. Prawda jest taka, że zawsze skupiałam się na nauce i nie miałam czasu na randki, a za czym idzie na chłopaka. Kolejna myśl, której nie lubiłaś i to bardzo - jeszcze nigdy się nie całowałam - zawsze to jakoś tak mnie kuło, ale stwierdziłam, że to mało ważne. Poza tym miałam swoje ukochane książki i muzykę... Do szkoły muzycznej nigdy nie chodziłam, ale śpiew był dla mnie chyba zawsze na pierwszym miejscu.
I naglę z moich rozmyśleń wyrwał mnie dzwonek do drzwi. ‘’Pewnie ta debilka jak zwykle zapomniała pieniędzy’’ -.- pomyślałam… Otworzyłam drzwi i ujrzałam wysokiego chłopaka około 1.85m, dość szczupłe nogi, szeroki uśmiech, dołeczki, kręcone włosy... Boże! on wygląda jak Harry Styles, ale to nie możliwe. Co on niby by tutaj robił?
- Cześć, może to zabrzmi śmiesznie, ale chciałem pożyczyć szklankę cukru.- Kurde! Głos też ma taki jakiś ''Hazzowaty'' - gdzie moje maniery? Nazywam się Harry.
-yyy Adrianne... - podałam rękę na przywitanie i zrobiłam wielkie oczy, ale nie wierzę, że to on -To może wejdź...
- Dzięki.
- Idź w prawo, do kuchni. Może kawa, herbata, sok?
- A nie masz czegoś mocniejszego?
- Wiesz… Mam 17 lat więc raczej nie przechowuję w domu alkoholu…
- Daj spokój. Wiesz jakie ja rzeczy robiłem jak miałem 17 lat?
- Wiem chyba więcej niż myślisz.. A po za tym, czy ty czasem nie miałeś 17 lat jeszcze rok temu?
- Oj ta, oj tam. – zaśmiał się.
Usiedliście na kanapie w salonie i popijaliście herbatę z porcelanowych filiżanek
- Mam takie trochę dziwne pytanie...
- Tak?
- Czy ty nie jesteś tym Harrym Stylesem z One Direction???
- Ha ha ha, Tak zgadza się. Myślałem, że od razu się połapałaś..
- No domyślałam się, ale nie na sto procent. - Patrzyłam prosto w jego oczy, takie zieloniutkie.
- Czemu mi się tak dokładnie przyglądasz? - zapytał.
- Bo masz cudowne oczy... Karolina mi nie uwierzy, że cię poznałam...
- Karolina?
- Przyjaciółka, z którą mieszkam. - Harry ściągnął z ręki swoją czarną bransoletkę.
- To może weź to. Mam nadzieję, że to wystarczający dowód? Uśmiechnął się szeroko.
- Nie. Ja nie mogę... Jak ja ci to zwrócę?
- Nie musisz zwracać. - założył mi ją na rękę - Od teraz jest twoja...
- Ale... - przerwał mi.
- To zróbmy tak, ja biorę cukier, ty bierzesz bransoletkę.
- Głupie, ale jestem w stanie się na to zgodzić...
Rozmawialiście ze sobą bardzo długo i nagle padło to niezręczne pytanie…
-Masz chłopaka?.. – Sam pytał dość zakłopotany.
-Nie miałam, nie mam i raczej nie planuję mieć. – ‘’co ja do cholery mówię i to Stylesowi?’’ pomyślałam.
- A to niby czemu taka ładna dziewczyna nie miała chłopaka? – zapytał dość zdziwiony…
- W sumie to nie wiem... Zawsze miałam co jakby ważniejszego niż chłopak.
Zapadła cisza. Patrzyliśmy sobie w oczy, aż dziwnie się do siebie zbliżyliśmy. Harry przbliżył swoje usta do moich i już miał mnie pocałować, ale mu przerwałam.
-Przepraszam Harry, ale ja..
-Coś się stało? Coś ze mną nie tak?- Zapytał zdziwiony, jakby nikt mu wcześniej nie odmówił.
-Nie, nie chodzi o ciebie tylko… - Opuściłam głowę.
-Tylko co?
Chwycił lekko ręką za mój podbródek i go uniósł patrząc się ciągle w moje oczy. Spojrzałam w jego niesamowicie świecące, zielone tęczówki i powiedziała:.
- Może cię to zdziwi, ale ja się w życiu nie całowałam… - zawstydziłam się, bo to był mój czuły punkt..
- Rozumiem…- posmutniał.
Ale nagle coś mnie tknęło. Przecież to ten Harry, którego cicho kochałam... No tak, jestem Directionerką, ale to nie może się wydać. W sumie jeżeli między nami nic nie będzie to będę miała co wspominać. I zbliżyłaś się do niego i to ty go pocałowałaś. Na początku całowaliśmy się delikatnie. Nagle Harry nie przestając mnie całować, położył się na mnie i zaczął mnie namiętnie całować. Odwzajemniałam pocałunki, które stawały się coraz gorętsze… W najgorszym momencie zadzwonił telefon Harrego.
-Przepraszam muszę odebrać..- powiedział i wstał z łóżka. Spojrzał na telefon i odebrał. – Tak kochanie?
Osłupiałam… Przed chwilą mnie całował i to z wielkim uczuciem. A może źle to odebrałam… Harry wziął ze sobą szklankę cukru powiedział tylko ‘’Dzięki , mam nadzieję, że się jeszcze spotkamy’’ puścił oczko i wyszedł… Może załamana nie jestem, ale zdziwiona bardzo…
Pierwszy rozdział po przeróbkach :) Trochę mi zajmie zanim dojdę do 5 (bo już tyle mam rozdziałów), ale to dlatego, że muszę je przerobić, mam nadzieję, że się spodoba ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz