- Cześć! - wysnuł Harry i się uśmiechnął, ale mi nie było do śmiechu...
- Cześć... Co ty tu robisz?- zapytałam ze złością w głosie.
- Ja nie potrafię bez ciebie żyć...
- Można się domyślić po tych wszystkich zdjęciach... Po co była ta cała szopka?
- Mówiłem ci już... Chciałem cię przeprosić i mam dla ciebie prezent..
- Hmm.. Prezent.. Chcesz mnie przekupić?
- Nie! Nie miałem tego na myśli... Chciałem ci po prostu zrekompensować to całe zamieszanie...
Po dłuższej chwili oczywiście jak zawsze uległam.. Dlaczego ja jestem taka uległa? Nie wiem czy dlatego, że go kocham, czy może zawsze taka byłam.. -To co to za prezent?
- Chciałem cię zabrać na wycieczkę, a właściwie na wakacje...
- Niby dokąd? - Zadrwiłam.
- Co powiesz na Bora Bora?
- Bora Bora? Ja zawsze marzyłam, żeby tam pojechać! Te domki na przezroczysto, błękitnej wodzie, ciepło, ogromne żółwie! - spojrzałam się na śmiejącego się loczka..- Zaraz, zaraz.. To też o mnie wiedziałeś?!
- Nie spokojnie, to powiedziała mi Karolina.. - powiedział śmiejąc się.
- No mam nadzieję... - powiedziałam podejrzliwie mierząc go wzrokiem.
- Cieszysz się?
- Jeszcze się pytasz jestem prze szczęśliwa! - i rzuciłam mu się na szyję, mocno go przytulając. Harry odwzajemnił uścisk z ogromnym uczuciem, ale uświadomiłam sobie, że nie należy tak szybko się godzić i oswobodziłam się z uścisku.. - Harry, ja jeszcze muszę to...- przerwałam - przemyśleć..
- Ale nad czym tu myśleć?
- To wszystko się po prostu za szybko dzieje...
- Rozumiem... Proszę zadzwoń do mnie jak się zdecydujesz...
- No widzisz! To wszystko się dzieje tak szybko, że ja nawet nie mam twojego numeru...
- Racja.. Ja twojego też nie mam... A więc proszę - wyciągnął z kurtki jakąś kartkę i flamaster, i zaczął coś pisać..
-Yyyyy.. Ty nosisz przy sobie kartki i flamaster? - Tak wiem głupie pytanie do sytuacji, ale taka już moja logika.
- Wiesz, te nierozgarnięte fanki... - przewrócił oczami i się zaśmiał. - Proszę to mój numer, daj mi znać. - Puścił mi oczko i wyszedł, nawet nie zdążyłam nic odpowiedzieć...
Usiadłam na schodach, położyłam kartkę obok siebie i schowałam twarz w ręce... Poczułam, że ktoś obok mnie siada..
Tak była to mama.
- Córcia, co się stało? Bo nie chciałaś mi do tej pory nic powiedzieć.. I muszę powiedzieć, że byłam mocno zdziwiona jak do domu mi wszedł Harry Styles... - tak, mama kojarzyła Harrego, w końcu jestem Directionerką, poza tym w Anglii 1D jest bardzo popularne.
- No, bo okazało się, że on obok mnie mieszka. Umówiliśmy się na randkę i on mnie zabrał do takiego swojego domku na przedmieściach...
- O mój Boże! Czy on ci coś zrobił?! - wręcz wrzasnęła przerywając mi, przerażona mama.
- Nie spokojnie, nie przerywaj mi to się wszystkiego dowiesz.. - Zaśmiałam się.
- No dobrze, przepraszam... Kontynuuj.
- Właśnie w tym domku w szufladzie znalazłam moje zdjęcia... On mnie po prostu bezczelnie śledził... Co ja mam zrobić?
- Czy to matka zawsze odpowiadać na takie trudne pytania? - westchnęła mama.
- Mamuś. Ja go kocham...
- Aduś, kochanie... Jeżeli go kochasz to mu może wybacz... Sama nie wierzę co mówię.
- A nie sądzisz, że to się zbyt szybko dzieje? Znam go tydzień, może 2...
- Ojoj.. Krótko. Ale ja znałam twojego tatę tylko 2 miesiące... Poznałam go w sierpni, a w listopadzie braliśmy już ślub... - powiedziała przytulając mnie.
- Nie pomogło...
- Oj córcia, trudno mi to cokolwiek o tym powiedzieć... Wiesz jaki mam stosunek do osób takich jak Harry, a dodatkowo mówiąc o tym, że cię śledził...
- No wiem, wiem... Zaproponował mi wyjazd na Bra Bora... Co ja mam z tym zrobić?
- Jedź.
- Co?! - Wytrzeszczyłam oczy.
- Mówię, że masz jechać! Ja z twoim tatą całe życie nigdzie nie wyjeżdżam, a ty od tak możesz jechać na drugi koniec świata! Gdybym go dzięki temu, że jesteś fanką, nie znała to bym ci nie pozwoliła... Ale pewne rzeczy mnie do tego skłaniają... Poza tym już czas na chłopaka kochanie.
- Mamuś! Co ty gadasz? - nie wierzyłam własnym uszom.
- Mówię, że masz jechać. No idź się już pakować.
- No to idę... - Zdziwienie nie schodziło mi z twarzy. Mama dała mi jeszcze całuska, wzięłam kartkę z numerem Hazzy i pobiegłam na górę do swojego pokoju. Zwinęłam mój telefon z biurka, usiadłam na łóżku i zaczęłam wpisywać numer z kartki. ... Słyszałam tylko sygnał, a on nie odbierał... Boże, każdy sygnał trwał wieczność.
- Halo?
- Myślałam, że już nie odbierzesz!
- Adrianne?! Błagam cię, powiedz mi, że się zgadzasz...
- Kocham cię... - stwierdziłam, że te słowa będą najlepszą odpowiedzią.
- Ja ciebie też... - nic nie odpowiadałam, z resztą Harry też nic nie mówił. Trwaliśmy w ciszy jakby nie było rozmowy.. - Adrianne? Jesteś?
- Jestem...
- To czemu nic nie odpowiedziałaś?
- Bo gdybyś właśnie przy mnie był to bym cię pocałowała...
- A więc pakuj się! - i loczek się rozłączył, próbowałam się dodzwonić znowu, ale bez skutku więc zaczęłam się pakować...
Minęło może 15 minut odkąd Harry się rozłączył. Usiadłam na łóżku i ciężko westchnęłam. Po prostu nie wierzyłam... Jestem chyba niespełna rozumu, że się zgodziłam jechać z tym psychopatą...
I nagle ktoś wszedł do mojego pokoju, odwróciłam się i zobaczyłam, że to Harry. Pierwsza myśl ''Boże, jak on tu wszedł?'' druga myśl '' Matko przecież ja mam tu jego plakaty!''.
Wszystkie plakaty wisiały akurat na ścianie gdzie były drzwi, więc starałam się, aby ich nie zobaczył. Wiem, że moja logika jest dziwna, mam to po mamie :).
- Harry! Jak ty tu wszedłeś? - Podeszłam i go przytuliłam, żeby się nie odwrócił w stronę plakatów...
- Twoja mama mnie wpuściła. Co ciekawe znała moje imię i od razu wskazała mi twój pokój.. - Powiedział podejrzliwie loczek.
- No wiesz, jesteś sławną osobą... - powiedziałam próbując zataić, że moja mama wie o nim wszystko tak samo jak ja...
- Cóż nie wiele osób w wieku twojej mamy wie kim jestem... - odchyliłam się i spojrzałam na Hazzę.
- Sugerujesz, że moja mama jest stara? - zapytałam podchwytliwie.
- Ależ skąd?! Twoja mama jest młodą, piękną kobietą. - Zaśmiał się, a ja się zapomniałam.. Okręcił mnie jak w tańcu. Spojrzał na ścianę i osłupiał. Wypuścił mnie z ramion i podszedł do ściany.
- Harry ja... Ja ci chciałam powiedzieć, ale nie było okazji. - spuściłam głowę, bo czułam się winna, mimo że on zrobił chyba coś gorszego śledząc mnie...
- Ile ty gazet musiałaś kupić żeby tą całą ścianę wypełnić moją twarzą!- powiedział Gwiazdor ciągle przyglądając się ''galerii''.
- Co?! - nie ukrywam jego reakcja mnie niesamowicie zadziwiła.
- Co co? Na te plakaty poszło trochę kasy...
- Wiedziałeś?
- Co wiedziałem?
- No, że jestem Directionerką?
- Nie.
- To cię nie dziwi, że mam ze sto twoich plakatów? - Nadal nie ogarniałam...
- Nie wiedziałem, znaczy domyślałem się, bo niektóre twojke słowa były podejrzane np. jak mi powiedziałaś, że mnie od dawna kochasz... A upewniłem się gdy poszedłem do twojego mieszkania... - podrapał się po głowie.
- Karolina?
- Ty się jeszcze mnie pytasz? Myślałem, że mnie udusi! Przytula mocniej niż Niall...
- Dobra, ty znasz moją tajemnicę. Teraz ty mi wyjaśnij jak to się stało po pierwsze, że miałeś moje zdjęcia i widziałeś mnie tyle razy, a ja twoja fanka nie widziałam cię ani razu, i po drugie jak to się stało, że mieszkasz obok mnie i również cię nigdy wcześniej tam nie widziałam?
Harry wziął mnie za rękę i usiedliśmy na łóżku..
- Nie powiedziałem ci dokładnej wersji. - mówił patrząc się ciągle w jeden punkt na podłodze - Mam kolegę z zawodu detektyw, z zamiłowania fotograf...
- I co? Śledził mnie?
- Nie.. Znaczy tak. Znaczy poczekaj opowiem od początku do końca...
- OK.
- Kolega się nazywa Chris. A więc Chris robi zdjęcia przypadkowym ludziom, sytuacją, przedmiotom. Któregoś dnia gdy jak zwykle robiłem z nim przegląd zdjęć na jakimś zdjęciu zobaczyłem Ciebie... Zapytałem czy mogę to zdjęcie ze sobą zabrać oczywiście się zgodził. Mimo, że Cię nie znałem śniłaś mi się, cały czas miałem w głowie twoją twarz. Po jakimś miesiącu zapytałem Chrisa, czy mógł by cię odnaleźć i zrobić więcej zdjęć. Oczywiście najpierw mi powiedział, że to chore..
- I miał rację...
- Tak, wiem... W końcu go namówiłem, gdyż zaoferowałem mu nie złą sumkę...
- O, a to ciekawe na ile mnie wyceniłeś?
- Nie będę z tobą rozmawiał o pieniądzach..
- Przepraszam, nie o to mi chodziło. - Boże teraz sobie pewnie pomyślał, że chcę wiedzieć ile ma kasy...
- Spokojnie, nie szkodzi.. No i to cała odpowiedź czemu mnie nigdy wcześniej nie widziałaś...
- A jak to się stało, że koło mnie mieszkasz?
- To akurat przypadek.. Właśnie się wprowadziłem i serio potrzebowałem cukru, bo w życiu bym nie wypił herbaty bez przynajmniej pięciu łyżeczek, a gdy zobaczyłem Ciebie poczułem, że łapie wiatr w żagle.
- Czuję się jak w jakiejś telenoweli, albo innym Jamesie Bondzie...
- Przepraszam - i dopiero teraz spojrzał się w moje oczy.. Nie przestawał się patrzeć i zbliżył się do mnie, poczułam jego usta. Delikatnie mnie pocałował i z pozycji siedzącej znaleźliśmy się w leżącej. Bardzo mocno się do niego przytuliłam. Po policzku spłynęła mi łza.
- Płaczesz? - Zapytał.
- Tak.
- Czemu?
- Bo jesteś takim cholernym dupkiem, a ja ci wierzę... - oboje zaczęliśmy się śmiać.
- Och dziękuję, a więc pakuj się, bo za 5 godzin wyjeżdżasz z tym dupkiem na wyspy o cudownej nazwie...
- Co? - momentalnie się podniosłam z łóżka - Za 5 godzin już wylatujemy, a ty dopiero dzisiaj mi o tym powiedziałeś? - zaczęłam się krzątać po pokoju i wyrzucać moje ciuchy z szafy.
- Mieliśmy jechać za 2 dni, ale zdecydowałem, że polecimy wcześniej... - powiedział wygodnie rozkładając się na moim łóżku.
- I ty to tak spokojnie mówisz? A walizki to się same spakują?
- Walizki mam spakowane i to w aucie, a te 5 godzinek mogę sobie patrzeć ja ty się pakujesz. - łobuzersko się uśmiechnął i puścił mi oczko.
- Spakowałeś się w 5 minut, czy jak?
- Nie.. Co ty? Ponieważ dużo podróżuję, mam 3 zapakowane walizki, a jeżeli czegoś mi zabraknie to zawsze mogę sobie to kupić...
- Przerażasz mnie coraz bardziej... Jesteś nawiedzony.
- Też cię kocham- zaśmiał się.
No to fajnie... Zaraz wylatujemy... Jestem podekscytowana, ale trochę się boję... Znam Hazzę jakieś 2 tygodnie... Zobaczymy co z tego będzie...
Cóż... Wiem, że to opowiadanie to takie trochę ''Nieprawdopodobne, a jednak'' (jak to powiedziała moja koleżanka ^^), Ale co ja zrobię z moją wyobraźnią... Może teraz będzie trochę bardziej prawdopodobne. Musiałam po prostu wyjaśnić te początkowe wątki. postaram się szybko wstawić 6, ale nie mam na nią pomysłu...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz